Wydrukuj tę stronę

Medytacja na Ofiarowanie Pańskie

 

Medytacja na Ofiarowanie Pańskie

 

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. (Łk 2,22-24)

Wydarzenie, jakie dzisiaj wspominamy, ma wielkie znaczenie symboliczne. Jest proroctwem, jednocześnie będąc wypełnieniem proroctw Starego Testamentu.

Zdumiewa to spojrzenie Symeona. Jakie trzeba mieć oczy, by w tym Małym Dziecku zobaczyć „zbawienie świata”. Ewangelista mówi, że powiedział to pod natchnieniem Ducha Świętego. Tak, ale aby odczytać to natchnienie, aby je przyjąć i wypowiedzieć, trzeba było mieć duże doświadczenie w przyjmowaniu świateł Ducha w swoim życiu.

Oto dzisiaj wspominamy wniesienie Syna Bożego do świątyni, ale jednocześnie przeżywamy Jego przyjście do nas w postaci chleba i wina, abyśmy się stali Jego świątynią. Jesteśmy Jego świątynią! Tym samym możemy nieustannie przebywać w Jego świątyni. On nam daje tę wielką szansę. Od nas zależy, czy ten znak stanie się prawdą w naszym życiu, czy skorzystamy z Jego zaproszenia. (Wł. Zatorski OSB)

Maryja słucha i rozważa w sercu. To, co usłyszała podczas ofiarowania Syna było umocnieniem na ból, który pojawił się wraz z nim. Ofiarowanie zawsze łączy się z cierpieniem. Maryja oddała Ojcu swoje i Jego Dziecko, Miłość nieba i ziemi. Ofiarowanie to tracenie tego, co jest człowiekowi bliskie, kochane, niezwykle ważne. Tracenie dokonuje się przed Bogiem i ze względu na Niego. Dlatego takie tracenie jest miłością. I owo tracenie jest równocześnie zyskaniem więcej, niż dajemy. Bóg Ojciec przyjmuje Syna i oddaje Go "na nowo" w ręce Maryi. Ofiarowanie jest aktem zaufania Boga w stosunku do człowieka.

Maryja składa Syna w ofierze z miłości do Niego. Kochając jesteśmy zdolni do dania wszystkiego, co ważne, bardzo cenne i bliskie sercu. Ofiarowanie nie istnieje bez miłości Boga i miłości człowieka. W nim Bóg daje siebie człowiekowi, a człowiek oddaje siebie w ręce Boga. Czy jest piękniejszy akt, który wyrażałby prawdę o istocie miłości?

Maryja i Józef trzymają na rękach swoje szczęście – Jezusa. Mały, bezbronny, ufający. Taki jest w powołaniu zakonnym i każdym innym wezwaniu, przed człowiekiem: mały, bezbronny, ufający. Tego, którego trzymali, Tego oddają, aby Go na nowo otrzymać. To, co człowiek Bogu nie daje, nie przekazuje, tego i nie posiada, w radości i pokoju.

Serce szczere, spragnione Jezusa, spragnione Jego pocieszenia, ma szczególną wrażliwość, jest zdolne do rozpoznania Jezusa tam, gdzie inni nie są w stanie Go zobaczyć. Symeon rozpoznał Jezusa. Piękna jest jego reakcja na to spotkanie: "wziął Go na ręce i wielbił Boga".

"Wziąć na ręce" – to gest niezwykłej bliskości i czułości. Ten moment przypomina spotkanie z Jezusem w Komunii Świętej. Symeon pokazuje, jak przyjmować Pana. Pan Jezus w Komunii jest tak bezbronny i tak kruchy jak to Dziecko w świątyni jerozolimskiej. Komunia Święta to moment niezwykłej czułości, uwielbienia. Na tę chwilę powinno się oczekiwać z taką tęsknotą jak Symeon, aby przyjąć Jezusa świadomie, z wielką czułością i uwielbieniem. Spotkanie rodzi w sercu radość, wdzięczność, uwielbienie. Spotkanie rodzi pragnienie błogosławienia.

To co najcenniejsze dla nas, najdroższe, najpiękniejsze, pragniemy zatrzymać, boimy się utraty, oddania. Maryja pokazuje, co należy uczynić z darem, z darem największym dla nas, najcenniejszym: zanieść do świątyni i "ofiarować Panu". Powierzyć Panu swój dar, mówić Mu o tym, co dla mnie najcenniejsze, co pragnę zatrzymać. Ofiarować Panu, to znaczy też mówić Mu o swoim lęku przed utratą, Kiedy do Boga przyniesiemy nasz dar i Jemu go ofiarujemy, wówczas będziemy spokojni, że nasz skarb jest w rękach Boga.

Popatrzmy jeszcze raz na Maryję przynoszącą do świątyni Dziecko – ofiarowuje Bogu człowieczeństwo Jezusa. Jest to przepiękny obraz ukazujący, co znaczy żyć ofiarowaniem – ofiarowywać Bogu swoje człowieczeństwo. Nie ma piękniejszego daru, który możemy Bogu ofiarować jak właśnie swoje człowieczeństwo. To jest "materia", którą składamy Bogu w ofierze. Jeżeli złożymy Bogu w ofierze nasze człowieczeństwo – nie tylko to, co jest w nim piękne, szlachetne, wielkie, ale także – a może przede wszystkim – to, co jest małe, słabe, okaleczone – wówczas Bóg dokona w nas przemiany. Ale najpierw musimy ofiarować. Przeistoczone może być tylko to, co zostało ofiarowane. Tak jak we Mszy Świętej warunkiem przemiany jest naturalność materii, tak i w naszym życiu – im bardziej szczerzy będziemy przed Bogiem, prawdziwi, naturalni, tym piękniejsze będzie nasze ofiarowanie i tym głębsza przemiana. To, co oddamy Bogu, zostanie przez Niego przeistoczone. (ks. J. Pierzchalski SAC)

on wziął Je w objęcia...

Zazdroszczę Symeonowi, że trzymał i tulił Maleńką Dziecinę...

Wziąć Jezusa w objęcia, przytulić, to znaczy – pozwolić, aby On mnie wziął w ramiona, przytulił... To znaczy – stać się maleńkim, ufnym, bezbronnym dzieckiem, bo tylko takie chce prawdziwej czułości i miłości...
Spocząć w Dłoniach Jezusa... I pozwolić się w tych Dłoniach zamknąć...
Oddać Panu życie, całą siebie, ofiarować Mu codzienność.

Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu.

Pan Jezus w rękach Maryi, Józefa, a później Symeona – jest największym szczęściem, największym Skarbem. Nie mieli nic – a zarazem mieli w swych Dłoniach coś Najdroższego...

A jak jest w moim życiu? Teoretycznie mam wszystko, o byt materialny mogę być spokojna... A więc – czy w świetle tego – Pan Jezus jest dla mnie Jedyną Wartościową Rzeczą... Uczciwie – nie, bo wciąż o coś zabiegam, tylko nie o Niego i Jego sprawy... Troszczę się sama o siebie, o swoje potrzeby – zamiast Jemu to pozostawić z ufnością – przecież On wie i zna moje pragnienia i wie lepiej ode mnie, które i jak je zaspokoić... On daje codziennie, tylko jakże często tego nie widzę, bo nie są to „błyskotki” świata...

Ofiarować Mu to, co jest dla mnie najdroższe na „dziś” - nawet ze łzami...

Warunkiem spotkania Jezusa we własnym życiu jest otwartość na to, co daje nam Bóg. Ta otwartość przychodzi wówczas, gdy nie myślimy tylko o sobie i swoich potrzebach, ale służymy Bogu, otwierając się jednocześnie na potrzeby bliźnich.

Akt konsekracji jest zaproszeniem, aby pod wpływem specjalnej Bożej łaski optymalnie podjąć drogę swego specyficznego ludzkiego wzrastania. Człowiek jest tym bardziej święty, im bardziej jest sobą. Być świętym, to być sobą z Panem Jezusem. Przy czym nie można mylić „bycia sobą” z egoizmem. W egoizmie „ludzkie ja” jest najważniejsze i jemu jest także podporządkowana Wola Boża. W „byciu sobą” „ludzkie ja” jest całkowicie poddane Woli Bożej. Dzięki temu człowiek staje się sobą, czyli takim, jakim Bóg chce go widzieć. Życie konsekrowane jest „śmiercią dla świata”, aby jak najbardziej być tylko pod wpływem Boga.

Dzisiejsze Święto Ofiarowania Pańskiego to także Światowy Dzień Życia Konsekrowanego. Otoczmy modlitwą wszystkich, którzy wyrzekli się kształtowania swego życia w oparciu o rodzinę, zawód, interesy ziemskie, a wybrali Pana jako jedyne kryterium tożsamości.

Módlmy się słowami świętego Jana Pawła II:

„Dziewico Maryjo, Matko Chrystusa i Kościoła, skieruj swoje spojrzenie na mężczyzn i kobiety, których Twój Syn wezwał do naśladowania Go w całkowitym poświęceniu się Jego miłości: niech pozwolą prowadzić się Duchowi Świętemu, niech będą niestrudzeni w dawaniu samych siebie i w służbie Panu, i równocześnie wiernymi świadkami radości, która wypływa z Ewangelii i głosicielami Prawdy, która prowadzi człowieka ku źródłom nieśmiertelnego Życia. Amen!” (Jan Paweł II Podczas Obchodów Jubileuszu Życia Konsekrowanego na Placu Św. Piotra 2 lutego 2000)

Opracowała: Katarzyna OV