Wydrukuj tę stronę

Główne cele ruchu


Głównym celem ruchu modlitewnego "Adoremus" jest ożywienie adoracji Najświętszego Sakramentu w życiu indywidualnym i wspólnotowym członków Kościoła. Cel ten konkretyzuje się w podejmowaniu bardziej szczegółowych zadań. Zapraszamy do zainteresowania się nimi i włączenia się w to wspólne dzieło, będące owoce beatyfikacji Jana Pawła II.

Przypomnienie o obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie
Ruch jest przypomnieniem prawdy, że Pan Jezus jest nieustannie obecny w Najświętszym Sakramencie, jako prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, jako Zbawiciel zapraszający tych, którzy potrzebują zbawienia: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy!” (Mt 11,28). O tej prawdzie trzeba więcej mówić, pogłębiać jej rozumienie i dążyć do tego, aby kształtowała nasze życie. Pogłębianie tej wiary prowadzi do działania, zgodnie ze słowami św. Jakuba Apostoła: „Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie… Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków” (Jk 2,17.26). Można te słowa odnieść również do wiary w obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Jeśli jedynym uczynkiem, przez który ktoś wyznaje tę wiarę jest przyklęknięcie (lub dygnięcie) po przyjściu do kościoła i wyjściu z niego, to wiara ta ma minimalny wpływ na życie. Sytuacja się zmienia, gdy człowiek zaczyna przychodzić do Jezusa, który na niego czeka i który chce mu ofiarować swoją Obecność, a wraz z nią niezliczone dary.

Być może wspólnoty wierzących, choć z wielkim poświęceniem budowały kościoły, zbyt łatwo potem te kościoły pozamykały na większość godzin dnia, na prawie wszystkie wieczory i noce. Pasterze i wierni świeccy uznali, że tak jest dobrze. Wystarczy, że kościół jest otwarty, gdy sprawowana jest Eucharystia, szczególnie niedzielna oraz nabożeństwa. Nie przewidziana została indywidualna forma modlitwy w kościele, adorowania Jezusa przez pojedyncze osoby i małe grupy.

Dziś jest dobra okazja, aby na nowo postawić pytanie, dlaczego Jezus pozostał w znaku chleba i co to oznacza dla poszczególnych osób i całej wspólnoty. Jeśli ktoś odpowie, że On został dla nas, że jest Bogiem, godnym tego, aby Go nieustannie adorować i że bez trwania przy Nim na modlitwie nie poradzimy sobie z problemami, które niesie życie, ten podejmie wysiłki, aby przedstawiciele wspólnoty, wymieniając się między sobą, nieustannie byli w kościele. Ich ludzka obecność wynika z wiary w boską Obecność "Tego, Który Jest". Przy Nim każdy uczy się na nowo być.

Ubogacenie swojego życia modlitwą Jana Pawła II
Ruch jest pomocą dla osób i wspólnot, które chcą ubogacać swoją modlitwę niezwykłym rozmodleniem Jana Pawła II. Ważne miejsce w tej modlitwie zajmowała adoracja Najświętszego Sakramentu. On wzywał, byśmy „pozostawali długo na klęczkach przed Jezusem Chrystusem obecnym w Eucharystii” (List Mane nobiscum Domine 18). Sam dał niezwykły przykład trwania na adoracji każdego dnia. Ruch może pomóc w podjęciu tego wymiaru dziedzictwa tego pontyfikatu. Nie można go bowiem zagubić ani wspominać o nim tylko przy okazji innych tematów. Temat ten zasługuje na osobne, przemyślane i długofalowe działanie. W tym właśnie chce pomóc ruch „Adoremus”.

Jest on ruchem zainicjowanym przed Centrum Jana Pawła Nie lękajcie się!, które zostało powołane do twórczego rozwijania darów, przekazanych nam przez Boga w życiu i nauczaniu Papieża, a duch modlitwy, którego nam on przekazał, na pewno do nich należy. Centrum, inicjując ruch, pragnie w przyszłości dawać inspiracje do jego dalszego rozwoju.

Warto tu wspomnieć również o pewnym zjawisku mającym symboliczne znaczenie. Otóż osoby, które tworzą pierwszą wspólnotę adoracyjną tego ruchu, modlą się bardzo często w kaplicy wieczystej adoracji w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Tam właśnie rozpoczęła się całodobowa adoracja w chwili śmierci Jana Pawła II. Gdy Papież odchodził do domu Ojca w niebie, błogosławił tych, którzy wchodzą do kaplicy, by trwać na adoracji. Przekazał swoje słowo i błogosławieństwo w specjalnym telegramie, napisanym 31 marca 2005 roku, a więc w czwartek, kilka dni przed zakończeniem ziemskiej wędrówki. Jest to prawdopodobnie ostatni tekst, jaki napisał, więc trzeba mu poświęcić więcej uwagi. Jego treść jest podana w dziale "kościoły adoracji".

Kaplica wieczystej adoracji w Krakowie-Łagiewnikach staje się dla ruchu „Adoremus” pewnego rodzaju macierzystą kaplicą. Jest bowiem związana z Janem Pawłem II i tajemnicą Miłosierdzia Bożego. Ogień tego miłosierdzia sprawia, że człowiek zaczyna goręcej kochać Boga, rozmawiać z Nim, adorować Go, słuchać z większą uwagą, aby napełniony Duchem Świętym mógł zapalać nim innych ludzi. W Łagiewnikach tajemnica adoracji w szczególny sposób połączyła się z tajemnicą Miłosierdzia, a związek ten ze szczególną głębią ukazał papież w cytowanym telegramie: „Nic tak, jak eucharystyczna obecność Pana, nie uobecnia dzieła miłosierdzia, jakie dokonało się przez Krzyż i Zmartwychwstanie. Niech zatem ta obecność będzie dla wszystkich pielgrzymów źródłem mocy i nadziei”. Myśli te zawarte są również w logo ruchu.

Wspieranie modlitwą wszystkich potrzebujących pomocy
Ruch jest wsparciem dla wszystkich, którzy zmagają się z własnymi słabościami, bronią innych ludzi przed złem i niosą orędzie Ewangelii całemu światu. Osoby trwające na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem w szczególny sposób spełniają posługę Mojżesza, który wyszedł na górę, aby się modlić, podczas gdy Jozue walczył z przeciwnikiem na dole. Ręce modlących się dziś wiernych, tak jak kiedyś, ręce Mojżesza, nie mogą zostać opuszczone, gdyż w przeciwnym razie nieprzyjaciel zwycięża, zło tryumfuje, kłamstwo się panoszy, a śmierć zbiera obfite żniwo. Jeśli wspólnota wierzących uznała, że wszyscy muszą iść do pracy i innej zewnętrznej aktywności, a potem na odpoczynek, to popełnia podstawowy błąd, gdyż opuszcza ręce modlitwy. Zadaniem wspólnoty jest tak podzielić między siebie modlitwę i zewnętrzne działania, aby nigdy nie ustała modlitwa i nigdy nie były zaniedbane obowiązki, któe ludzie mają wykonać. Prawda ta dotyczy również dzieła nowej ewangelizacji które jest czymś podstawowym w każdej i dla każdej parafii.

Kościół prowadzi dzieło ewangelizacji od dnia Pięćdziesiątnicy, kontynuując zbawczą misję Chrystusa. Przez chrzest i bierzmowanie każdy chrześcijanin otrzymał udział w tym niezwykłym dziele. Podejmuje je na taką miarę, na jaką jest zjednoczony z Chrystusem i działa w mocy Ducha Świętego. Gdzie duch pogłębionej modlitwy ogarnie jakąś osobę lub wspólnotę, tam rośnie gorliwość wiernych, ożywiają się tradycyjne formy duszpasterskie i pojawia się wiele nowych inicjatyw, będących odpowiedzią na potrzeby ludzi. Gdzie zaś modlitwa jest przeżywana bez zaangażowania serca, jako obowiązkowa czynność religijna, tam niemożliwy jest prawdziwy zapał w niesieniu światu dobrej nowiny o zbawieniu. Trudno wtedy mówić o nowej ewangelizacji, gdyż zewnętrzne formy działania są pozbawione mocy ducha. Elementy organizacyjne ani wykorzystanie techniki nie stanowią istoty nowej ewangelizacji. Istota ukryta jest w sercu poszczególnych osób i polega na nowej głębi zjednoczenia z Chrystusem.

Diecezje i parafie podejmują dziś ogromny trud ewangelizacyjny i formacyjny. Dynamizm tego działania jest taki, jaka jest modlitwa kapłanów i katechetów, rodziców i dzieci, poszczególnych grup i całej wspólnoty. Jeśli ktoś chciałby w tę bogatą rzeczywistość wnieść coś nowego, musi najpierw zatroszczyć się o nową jakość modlitwy. Bez pogłębienia życia modlitewnego ewangelizacja nie będzie miała najważniejszej cechy nowości, czyli nowej głębi zjednoczenia człowieka z Chrystusem i większej umiejętności działania w mocy Ducha Świętego. Bez tych cech, ewangelizacyjne działania będą miały taką skuteczność, jaką mają dzisiaj. Przynoszą one ludziom wiele dobra, ale trudno im przeciwstawić się zalewającej nas fali laicyzacji. Jeśli pragniemy nowej ewangelizacji, musimy na nowo uwierzyć w moc modlitwy i zatroszczyć się o jej pogłębienie.

W Kościele zawsze obowiązywała zasada pierwszeństwa modlitwy przed działaniem, kontemplacji przez aktywnością zewnętrzną, kultu wewnętrznego przez kultem zewnętrznym. Nie można tej zasady zmieniać idąc w aktywizm pozbawiony ducha.

„Nie ulega wątpliwości, – pisze Jan Paweł II – że zadania, jakie stoją dzisiaj przed Kościołem na polu ewangelizacji, są wielorakie i naglące. Myliłby się jednak ten, kto wychodząc ze stwierdzenia naglącej konieczności podejmowania działań apostolskich uznałby za przestarzałe te formy życia, które za swój cel mają całkowite poświęcenie się kontemplacji […]. Czyż nie ma dla nas znaczenia spostrzeżenie, które narzuca się nam, gdy wracamy wstecz i zagłębiamy się w historię Kościoła, że właśnie w wiekach, w których potrzeby ewangelizacyjne były największe, życie kontemplacyjne przeżywało swój rozkwit i ekspansję niemalże cudowną? Czy nie należy w tym widzieć jakiegoś wskazania Ducha Świętego, który przypomina nam wszystkim – tak często owładniętym przez pokusę aktywizmu i coraz większej wydajności – o wyższości środków nadprzyrodzonych nad czysto ludzkimi?” (Z Orędzia do zebrania plenarnego Kongregacji Zakonów i Instytutów Świeckich, 1980).

Włączenie się w ogólnokościelny ruch adoracyjny
Ruch „Adoremus” jest włączeniem się w szerszy ruch modlitewny, który Duch Święty wzbudził w całym Kościele, a którego cechą charakterystyczną jest „postawienie w centrum adoracji eucharystycznej, rozciągniętej na dwadzieścia cztery godziny”. Chce on również przyczynić się do rozkwitu w życiu poszczególnych osób i wspólnot „wiosny eucharystycznej”, o której mówił Ojciec Święty Benedykt XVI. Ruch taki byłby pomocą dla poszczególnych osób i wspólnot w ich dążeniu do odnowienia i pogłębienia życia duchowego. Ważnym zadaniem członków ruchu jest bowiem formacja. Wszyscy mogą we wspólnocie znaleźć oparcie i pomoc, aby systematycznie przychodzić na adorację.