Wydrukuj tę stronę

Chleb eucharystyczny – Ciałem Pańskim

 

Chleb eucharystyczny – Ciałem Pańskim
Część 1

 

„To jest Ciało moje... To jest kielich Krwi mojej”.

Chryste! Ileż to już lat słyszę te słowa wymawiane przez Ciebie ustami kapłańskimi podczas ofiary Mszy św.! Ileż to już lat upłynęło, w których powoływałem się na nie, aby podkreślić swoją wiarę w Twoją rzeczywistą obecność pod postaciami Chleba i Wina! Ileż to już minęło lat, w ciągu których pożywałem Ciebie pod postaciami Chleba, wierząc, że pożywam Twoje prawdziwe Ciało! Ileż to już w sumie jest godzin, które poświęciłem adoracji Twojego żywego Ciała pod postacią Chleba! Ileż to można by zapisać arkuszy papieru aktami, westchnieniami i pożądaniami, które przenosiły moją myśl, do stóp Tabernakulum, gdzie przebywasz w Swoim Ciele utajonym pod postacią Chleba!

Czy jednak dobrze zdaję sobie sprawę z tego, co to znaczy? Jakie to Ciało pożywam i uwielbiam? Jakiego to Ciała pożądam jako Pokarmu dla mojej duszy? Przy jakim to Ciele szukam spokoju, ciszy i ukojenia pośród rozlicznych trosk doczesnego życia?

Chryste! Synu Boży! Słowo Przedwieczne! W pełności czasu zstąpiłeś z łona Ojca niebieskiego do łona Niepokalanej Swojej Matki. W Niej - w tej czystej pełnej łask – wcieliłeś się i stałeś się Człowiekiem za Sprawą Ducha Świętego. I tak znalazłeś się między nami pod postacią niewidocznego dla oka ludzkiego Ciała poczętego dziecięcia.

Kiedy zaś wybiła wielka godzina dla ludzkości, urodziłeś się w najuboższych – według ludzkiego pojęcia – okolicznościach: w opuszczonej stajni. Przyszedłeś na świat i ujrzałeś go Swoimi ludzkimi oczami w miejscu, w którym człowiek zda się równać z przyrodą i ze zwierzętami; a więc w miejscu, w którym najmniej można było spodziewać się wejścia między ludzkość Ciebie Boga żywego w postaci bezbronnego niemowlęcego Ciała.

Potem żyłeś długie lata, o Jezu, w Nazarecie w Swym ludzkim Ciele, kryjącym pełnię Twego Bóstwa. Żyłeś tam w warunkach właściwych ludziom prostym i najuboższym. Twoje życie w Nazarecie wyrastało z istotnych podstaw najprostszego życia, a mianowicie z niedostatku i biedy.

Oto oprawa i twarda codzienność, w której na lat tyle umieściłeś Swoje Ciało, zmuszając Je do ustawicznego wysiłku, aby mogło jako tako utrzymać się na powierzchni życia. W tych warunkach Twoje życie w ludzkim Ciele przypominało raczej wegetację aniżeli pełnię Życia. A jednak mimo tych pozorów w twym Ciele była prawdziwie pełnia życia.

Dopiero z owych arcyskromnych i arcynędznych warunków wyszedłeś, Chryste, na świat. Ale co czekało Cię na szerokich szlakach apostolskiego Twojego życia? – Brak dachu nad głową, głód, chłód, pragnienie, spiekota, pogarda tych, którzy odmawiali Ci nawet skibki chleba jęczmiennego, a wreszcie męka i śmierć na haniebnym drzewie krzyża.

Co mi jeszcze powiesz, Jezu, o Swoim Ciele? „Potrzeba było, aby Syn Człowieczy przeszedł to wszystko i tak wszedł do chwały Swojej” u Ojca.

A więc to, a nie inne Ciało, które tyle przeszło na ziemi, po Swoim chwalebnym Zmartwychwstaniu wstąpiło do Ojca będąc stale zjednoczone z Bóstwem Słowa, które w Nim właśnie utaiło się. I to, a nie inne Ciało, tak sponiewierane trudami doczesnego życia, a obecnie chwalebnie uwielbione zasiada na prawicy Ojca. I to właśnie Twoje Ciało adoruję w tej Hostii, oraz pożywam w Komunii św. jako zadatek przyszłego szczęścia.

O Chryste! To znaczy, że Ty, Pan i Bóg mój, wyszedłeś od Ojca, utaiłeś się pod postacią Ciała, które tyle przeszło! Które wyszło z łona Matki Niepokalanej, z twardej szkoły życia nazaretańskiego, z ociekającego potem i krwią życia publicznego i wróciło do Ojca, a równocześnie utaiło się pod postacią Chleba, aby stać się moim codziennym, powszechnym Chlebem dla duszy.

Chryste Panie! W tej chwili nie tylko korzę się przed Tobą, tutaj Utajonym. Oto wyciągam po Twoje Ciało swoją spragnioną Ciebie duszę i oddaję się Tobie, abyś zamieszkał również i we mnie i prowadził we mnie – w moim również ciele – nadal Swój żywot. Teraz już wiem, czego chcesz ode mnie i jak winienem żyć, aby nie zdradzić Ciebie, ale trwać w jedności z Tobą. Sam mi to objawiasz, mówiąc: „Kto chce iść za mną, niech naśladuje mnie! – Nie bójcie się! Nie zostawię was sierotami! Oto jestem z wami po wszystkie dni! - Jam jest szczep winny, a wyście latorośle”.

Panie Jezu! Teraz już pojmuję, co to znaczy być członkiem Twojego Mistycznego Ciała. To znaczy, że, gdy ustami kapłańskimi mówisz nad chlebem: „Oto Ciało moje”, a potem podajesz mi Ciało pod postacią Chleba jako Pokarm dla mojej duszy, to w jakiś tajemny sposób skierowujesz i do mnie owe konsekracyjne i przemieniające mnie słowa: Oto Ciało moje!”.

Chryste! W tejchwili nie stać mnie na nic innego, jak tylko odpowiedzieć Ci: Oto masz mnie, Panie! Przyrzekam Ci, że nie opuszczę Cię – tak, jak przystało na Twoją wyłączną własność. Odtąd moim obowiązkiem względem Ciebie jest już tylko jedno: przyjmując w siebie Twoje Ciało z Twoim Bóstwem pozwalać przenikać się Twoim duchem i oddawać się Tobie całkowicie i bez zastrzeżeń. A to oddanie się Tobie równa się trosce jedynie o Ciebie, który dzisiaj – w tych moich konkretnych warunkach – utajony niejako we mnie wiedziesz nadal swój żywot na ziemi tak samo i w taki sam sposób, jak ongiś. Niechże przeto moje ciało będzie dla Ciebie również miejscem tajemnego utajenia się; niech wprowadza Cię tam, gdzie Ty chcesz, a więc tam, gdzie nikt nie spodziewałby się Ciebie; niech przez Twojego ducha, ożywiającego je, stanie się ogniskiem promieniującym światłem i ciepłem tam, gdzie nie ma ani jednego ani drugiego. I w tej służbie Tobie chcę się spalać! W moim przeto ciele traw mnie, Jezu, swoją miłością do ludzi! Oto Twój jestem cały.