Wydrukuj tę stronę

Droga światła - Trwa we Mnie, a Ja w nim

 

Droga światła
TRWA WE MNIE, A JA W NIM

Kiedy wyjaśniałeś nam, o Jezu, owoce Komunii świętej, powiedziałeś: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6,56). Przyjęcie Twego Ciała i Krwi dokonuje się w jednym momencie, lecz wydarzenie to przynosi niezwykły skutek. Jedna osoba trwa w drugiej. Każdego, kto Cię przyjmuje, zabierasz do siebie, do swojego świata, do swego Serca, sprawiasz, że ta osoba „trwa w Tobie”. Równocześnie przychodzisz do tego, kto Cię przyjmuje, wchodzisz w jego świat, w jego życie i „trwasz w nim”. W dzisiejszej drodze światła pragnę wsłuchać się w wyznania św. Faustyny. Dałeś jej szczególną łaskę wejścia w Twój boski świat, a także głębokie doświadczenie Twojej obecności w Jej codziennym życiu. Pomóż mi, o Jezu, tak przeżywać każdą Komunię świętą, abym dzięki niej coraz bardziej „trwał w Tobie” i abyś Ty coraz bardziej „trwał we mnie”.

Maryjo, Matko Chrystusa, módl się za nami. Wszyscy Aniołowie Boży, módlcie się za nami. Wszyscy Święci i Święte Boże, módlcie się za nami.

Spotkanie I – Przy pustym grobie

Wierzę, o Jezu, że z Twego zmartwychwstania płynie dla mnie moc duchowa. Potrzebuję jej każdego dnia. Potrzebowała jej również św. Faustyna: „O Panie, widzę dobrze, że życie moje od pierwszej chwili, kiedy dusza moja otrzy­mała zdolność poznania Ciebie, jest ustawiczną walką, i to coraz zaciętszą. Każdego poranku w czasie rozmyślania gotuję się do walki na cały dzień, a Komunia św. jest mi zapewnieniem, że zwyciężę, i tak bywa. Lękam się dnia, w którym nie mam Komunii św. Ten Chleb mocnych daje mi wszelką siłę do prowadzenia tego dzieła i mam odwagę do pełnienia wszystkiego, czego żąda Pan. Odwaga i moc, która jest we mnie, nie jest moja, ale Tego, który mieszka we mnie – jest Eucharystia. Jezu mój, jak wielkie są niezrozumienia; nieraz gdyby nie Eu­charystia, nie miałabym odwagi iść dalej po tej drodze, którąś mi wskazał” (Dz. 91).

Spotkanie II – We wspólnocie

Powiedziałeś, o Jezu, do niewiast wracających od Twego grobu: „Nie bójcie się”. Powtarzałeś te słowa wiele razy w czasie życia ziemskiego. Kierujesz je do mnie również przez św. Faustynę. Pisze ona w swym „Dzienniczku”: „W pewnej chwili po Komunii św. usłyszałam te słowa: Tyś jest nam mieszkaniem. W tej chwili odczułam w duszy obecność Trójcy Świętej – Ojca, Syna i Ducha Świętego, czułam się świątynią Bożą, czuję, że jestem dzieckiem Ojca […]. W pewnej chwili powiedział mi Pan: Czemuż się lękasz i drżysz, kiedy jesteś ze mną złączona? Nie podoba mi się dusza, kiedy się poddaje próżnym strachom. Kto się śmie dotknąć ciebie, kiedy jesteś ze mną? Najmilsza mi jest dusza ta, która wierzy mocno w do­broć moją i zaufała mi zupełnie; obdarzam ją swoim zaufaniem i daję jej wszystko, o co prosi” (Dz.451.453).

Spotkanie III – Rozmowy indywidualne

Dziękuję Ci, Jezu miłosierny, za szczególne łaski, jakich udzielasz wybranym osobom. Św. Faustynie dałeś przeżyć szczególne doświadczenie zanurzenia się w Tobie: „Wtem był czas przyjęcia Komunii św., znikł Jezus, a widziałam wielką jasność. Wtem usłyszałam te słowa: Udzielamy ci swego bło­gosławieństwa – i w tej chwili z onej jasności wyszedł promień jas­ny i przeszył mi serce, dziwny ogień zapalił się w duszy mojej – myślałam, że skonam z radości i szczęścia; czułam oderwanie ducha od ciała, czułam zupełne pogrążenie się w Bogu, czułam, że jestem porwana przez Wszechmocnego, jak jeden pyłek w przestworza nieznane. Drżąc w objęciach Stwórcy ze szczęścia, czułam, że sam pod­trzymywał mnie, bym mogła znieść wielkość szczęścia i patrzeć na majestat Jego […]. Kiedy przyszłam do sie­bie, czułam moc i odwagę do spełnienia woli Bożej, nic mi się nie wydało trudnym, i jako przedtem wymawiałam się przed Panem, tak teraz czuję odwagę i moc Pańską, która jest we mnie, i rze­kłam do Pana: Jestem gotowa na wszelkie skinienie woli Twojej” (Dz. 439).

Spotkanie IV – W drodze do Emaus

Zmartwychwstały Panie, Ty dałeś się poznać uczniom w Emaus i pragniesz, abym zawsze pamiętał o Twojej obecności. Proszę Cię, przez św. Faustynę, abym umiał tak, jak ona we wszystkim widzieć Ciebie: „Czuję nieraz po Komunii św. obecność Bożą w szczególny sposób, odczuwalny. Czuję, że jest Bóg w sercu moim. I to, że czu­ję tego Boga w duszy, nie przeszkadza mi nic do spełnienia obowiąz­ków; nawet wtenczas, kiedy załatwiam najważniejsze sprawy, wy­magające uwagi, nie tracę obecności Boga w duszy i jestem z Nim ściśle złączona. Z Nim idę do pracy, z Nim idę na rekreację, z Nim cierpię, z Nim się cieszę, żyję w Nim a On we mnie. Nigdy nie jes­tem sama, bo On mi jest stałym towarzyszem, On mi jest przytom­nym w każdym momencie. Zażyłość nasza jest ścisła przez połącze­nie krwi i życia” (Dz.318).

Spotkanie V – W Jerozolimie

Dziękuję Ci, zmartwychwstały Panie, za każdą Komunię świętą, którą przyjmuję. Dziękuję za nieustannie odkrywanie jej wielkości i mocy. Spraw, aby moja wiara nieustannie rosła, a moja miłość wytrwale dążyła do coraz głębszego zjednoczenia. Niech mnie wspiera na tej drodze wstawiennictwo św. Faustyny, którą obdarowałeś szczególnymi łaskami: „W czasie Komunii św. radość zalała duszę moją, czułam, że jes­tem złączona ściśle z Bóstwem; wszechmoc Jego pochłonęła całą istotę moją, przez cały dzień czułam w szczególny sposób bliskość Boga, a chociaż obowiązki mi nie pozwoliły pójść ani na chwilę przez cały dzień do kaplicy, to jednak nie było chwili, w której bym nie była złączona z Bogiem, czułam Go w sobie w sposób wię­cej odczuwalny aniżeli kiedy indziej” (Dz.346).

Spotkanie VI – Nad jeziorem

Po swoim zmartwychwstaniu ukazywałeś się Jezu swoim uczniom w różnych miejscach. Rozmawiałeś z nimi przy grobie, w drodze, w Wieczerniku, a także nad jeziorem, gdy łowili ryby. Umacniałeś ich wiarę, że jesteś z nimi zawsze i wszędzie. Pragnę tą wiarą żyć naśladując świętych: „Jezu, kiedy przychodzisz do mnie w Komunii św. – Ty, któryś raczył zamieszkać z Ojcem i Duchem Świętym w małym nie­bie serca mojego – staram się przez dzień cały Ci towarzyszyć, nie pozostawiam Cię samego ani na chwilę. Chociaż jestem w towarzy­stwie ludzi czy razem z wychowankami, serce moje jest zawsze złą­czone z Nim. Kiedy zasypiam, ofiaruję Mu każde uderzenie serca swego, kiedy się przebudzę – pogrążam się w Nim bez słowa mó­wienia. Kiedy się przebudzę, chwilę wielbię Trójcę Świętą i dziękuję, że raczyła mi darować jeszcze jeden dzień – że jeszcze raz się powtó­rzy we mnie tajemnica Wcielenia Syna Twojego – że jeszcze raz w oczach moich powtórzy się bolesna męka Twoja. Wtenczas staram się ułatwić Jezusowi, aby przeszedł przeze mnie do dusz innych. Z Jezu­sem idę wszędzie, obecność Jego towarzyszy mi wszędzie” (Dz.201).

Spotkanie VII – Podczas rozesłania

Gdy posyłałeś Apostołów na krańce świata, obiecałeś im, że zawsze będziesz z nimi. Jednak zapewne każdy z nich, podobnie jak i każdy z Twoich dzisiejszych uczniów, przeżywa dni, w których nie odczuwa Twojej obecności. Pomóż mi uwierzyć, że także wtedy jesteś przy mnie. Chcę się umacniać świadectwem św. Faustyny: „Po Komunii św. ujrzałam Pana Jezusa w wielkim majestacie i rzekł mi Jezus: „Córko moja, w tygodniach, w których mnie nie widziałaś ani czułaś mojej obecności, głębiej byłem z tobą zjednoczony aniżeli w chwilach uniesień. A wierność i woń twojej modlitwy dosięgła mnie”. Po tych słowach dusza moja została zalana pociechą Bożą, nie widziałam Jezusa, a tylko jedno słowo wymówić mogłam – to jest: Jezus, a po wymówieniu tego imienia znów duszę moją zalewało światło i głębsze skupienie, które trwało trzy dni bez przerwy […]. Oddając Mu cześć, sama jestem wywyższona. Widząc Jego szczęście, sama jes­tem szczęśliwa, gdyż wszystko, co w Nim jest, na mnie spły­wa” (Dz. 1246).

Spotkanie VIII – W Wieczerniku

Dziękuję Ci, o Panie, za świadectwo św. Faustyny, przez której lepiej rozumiem Twoje słowa: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6,56). Ześlij na mnie swego Ducha, aby pragnienie zjednoczenia z Tobą nieustannie rozpalało moje serce, podobnie jak rozpalało apostołkę Twojego Miłosierdzia: „O Stwórco mój, tęsknię za Tobą. Ty mnie rozumiesz, o Panie mój. Wszystko, co na ziemi, bladym mi się cieniem wydaje, ja Ciebie żądam i pragnę. Chociaż czynisz tak niepojęcie wiele dla mnie, bo sam w sposób szczególny odwiedzasz mnie, jednak te odwiedziny nie koją serca rany, ale pobudzają mnie do coraz większej tęsknoty za Tobą, Panie. O, weź mnie do siebie, Panie, jeżeli jest taka wola Twoja. Ty wiesz, że umieram i umieram z tęsknoty za Tobą, a umrzeć nie mogę […]. Pragnę Cię oglądać twarzą w twarz” (Dz. 840-841).