Wydrukuj tę stronę

Wskazania dla prowadzących

 

Wskazania dla prowadzących

 

Choć z niniejszego modlitewnika może korzystać każdy indywidualnie, a także osoby prowadzące nabożeństwa w parafii, to jednak jego głównym jego adresatem są członkowie małych grup adoracyjnych. Dlatego na początku zamieszczamy kilka sugestii, które mogą być dla nich pomocne w przeżywaniu tej nowenny. Powinni się z nimi zapoznać ci, którzy zostali poproszeni o prowadzenie małej grupy, a także ci, którzy z własnej inicjatywy zebrali kilkuosobową grupę i chcą razem z nimi „wypłynąć na głębię” modlitwy adoracyjnej.

Zamieszczony poniżej tekst zawiera najpierw przypomnienie, jak wielkie znaczenie ma adoracja, a następnie podane są wskazania praktyczne do przeżycia proponowanej nowenny.

Refleksja teologiczna

Co to jest adoracja? Czy każda modlitwa przed Najświętszym Sakramentem jest adoracją? Jak adorują Boga mieszkańcy nieba? Jak przeżywali adorację święci? Dlaczego czas adoracji jest nazywany „godziną świętą”?

Każdy, kto chce głęboko przeżywać swoje spotkanie z Jezusem Chrystusem, Synem Bożym, ma różne pytania. Również animator, który chce sam dobrze przeżywać adorację i pomóc w niej innym, będzie szukał najlepszych dróg prowadzących do tego celu. Światło przychodzi z góry, od Boga, gdy człowiek coraz lepiej poznaje Jego myśl i Jego plan zbawienia, a także coraz bardziej otwiera się na Jego łaskę. Dlatego trzeba najpierw podjąć refleksję nad słowem Bożym i nauką Kościoła.

Bóg jest godzien tego, aby Go adorować

Św. Jan Apostoł w Apokalipsie tak opisuje modlitwę zbawionych: „Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone” (Ap 4,11). „Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo” (Ap 5,12).

Godzien jest Bóg, aby Go nieustannie adorować. Dlatego „adoracja jest zasadniczą postawą człowieka, który uznaje się za stworzenie przed swoim Stwórcą. Wysławia wielkość Pana, który nas stworzył, oraz wszechmoc Zbawiciela, który wyzwala nas od zła. Jest uniżeniem się ducha przed «Królem chwały» (Ps 24, 9-10) i pełnym czci milczeniem przed Bogiem, który jest «zawsze większy». Adoracja trzykroć świętego i miłowanego ponad wszystko Boga napełnia nas pokorą oraz nadaje pewność naszym błaganiom” (KKK, 2628).

Uczenie się postawy adoracji, to uczenie się „zasadniczej postawy człowieka wierzącego”. Nie jest to tylko sprawa praktyki religijnej, lecz samego bycia chrześcijaninem. Dotyczy to sposobu myślenia i działania, przeżywania dni pracy i świętowania niedzieli, odnoszenia się do Boga i do ludzi. We wszystkim chcemy uznawać nad sobą Boga i poddawać się Jego nieskończonej mądrości i miłości.

Naśladować świętych

Zdumiewa nas i zarazem porywa gorliwość w trwaniu na adoracji, jaką widzimy u świętych. Umocnieniem są także ich słowa. Oto kilka wypowiedzi znanych nam mistrzów adoracji.

Z encykliki bł. Jana Pawła II Ecclesia de Eucharistia: „Kult, jakim otaczana jest Eucharystia poza Mszą św. ma nieocenioną wartość w życiu Kościoła. Jest on ściśle związany ze sprawowaniem Ofiary eucharystycznej […]. Pięknie jest zatrzymać się z Nim (Chrystusem) i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J13, 25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim «sztuką modlitwy», jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!

Wielu świętych dało przykład tej praktyki, wielokrotnie chwalonej i zalecanej przez Magisterium. W sposób szczególny wyróżniał się w tym św. Alfons Maria Liguori, który pisał: «Wśród różnych praktyk pobożnych adoracja Jezusa sakramentalnego jest pierwsza po sakramentach, najbardziej miła Bogu i najbardziej pożyteczna dla nas». Eucharystia jest nieocenionym skarbem: nie tylko jej sprawowanie, lecz także jej adoracja poza Mszą św. pozwala zaczerpnąć z samego źródła łaski” (EdE, 25).

Z listu apostolskiego bł. Jana Pawła II Mane nobiscum Domine: „Obecność Jezusa w tabernakulum winna stanowić jakby biegun przyciągania dla coraz większej liczby dusz w Nim zakochanych, zdolnych przez długi czas słuchać Jego głosu i niemal odczuwać bicie Jego serca. „Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan!” (Ps 34 [33], 9). Niech wspólnoty zakonne i parafialne podejmą szczególne zobowiązanie do adoracji eucharystycznej poza Mszą św. Pozostawajmy długo na klęczkach przed Jezusem Chrystusem obecnym w Eucharystii, wynagradzając naszą wiarą i miłością zaniedbania, zapomnienie, a nawet zniewagi, jakich nasz Zbawiciel doznaje w tylu miejscach na świecie. W adoracji pogłębiajmy naszą osobistą i wspólnotową kontemplację, posługując się modlitewnikami, które czerpią inspirację ze Słowa Bożego i z doświadczenia licznych dawnych i współczesnych mistyków. Także różaniec, pojmowany w jego głębokim znaczeniu biblijnym i chrystocentrycznym, na które zwróciłem uwagę w Liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae, stanie się szczególnie odpowiednim sposobem kontemplacji eucharystycznej, realizowanej razem z Maryją i w Jej szkole” (MND 8).

Z Dzienniczka św. Faustyny: „Przypominam sobie, że najwięcej światła otrzymałam w adora­cjach, które odprawiałam codziennie przez pół godziny przez cały Post przed Najświętszym Sakramentem leżąc krzyżem. W tym cza­sie poznałam głębiej siebie i Boga. Pomimo że miałam wiele przesz­kód do odprawienia takiej modlitwy, pomimo że miałam pozwole­nie przełożonych" (Dz. 147).

Z Dzienniczka św. Faustyny: „Całe godziny są, w których adoruję Ciebie – o Chlebie żywy – pośród wielkich posuch duszy. O Jezu, miłości czysta, nie potrzebu­ję pociech, karmię się wolą Twoją – o Mocarzu. Wola Twoja jest celem mojego istnienia. Zdaje mi się, że świat cały mi służy i jest ode mnie zależny. Ty, Panie, rozumiesz duszę moją we wszystkich jej dążeniach. Jezu, gdy sama nie mogę śpiewać Ci hymnu miłości, to podzi­wiam śpiew Serafinów – tych bardzo umiłowanych przez Ciebie. Pragnę na sposób ich tonąć w Tobie. Takiej miłości nic nie położy tamy, bo nad nią nie ma siły żadna moc. Ona jest podobna do błys­kawicy, która oświeca ciemności, ale nie pozostaje w niej. O Mistrzu mój, kształtuj sam duszę moją według woli swojej i od­wiecznych zamiarów swoich” (Dz. 195).

„Wtem – kiedy się zgodziłam wolą i sercem na tę ofiarę – obec­ność Boga przenikła mnie na wskroś. Dusza moja została pogrążo­na w Bogu i zalana tak wielkim szczęściem, że ani w części tego napisać nie mogę. Czułam, że majestat Jego otacza mnie. Dziwnie zostałam zlana z Bogiem. Widziałam wielkie upodobanie Boże w sobie i nawzajem utonął duch mój w Nim. Świadoma tego zjedno­czenia się z Bogiem, czuję, że jestem szczególnie miłowana, i naw­zajem – kocham całą siłą swej duszy. Tajemnica wielka zaszła na tej adoracji, tajemnica między mną a Panem; i zdawało mi się, że skonam z miłości w Jego spojrzeniu. Choć mówiłam wiele z Panem, jednak bez słowa. I powiedział Pan: Jesteś rozkoszą dla serca moje­go, od dziś każdy uczynek, najdrobniejszy, ma w oczach moich upodobanie, cokolwiek czynić będziesz. W tym momencie czułam się przekonsekrowana. Powłoka ciała jest ta sama, ale dusza inna, w niej mieszka Bóg z całym swoim upodobaniem. Nie uczucie, ale świadoma rzeczywistość, której nic mi przyćmić nie może. Wielka tajemnica zadzierzgnęła się między mną a Bogiem. Odwaga i moc pozostała w duszy mojej. Kiedy wyszłam z adoracji, ze spokojem spojrzałam w oczy temu wszystkiemu, czego się przedtem tak bar­dzo lękałam” (Dz. 137).

Godzina święta

W tradycji Kościoła jedna z godzin otrzymała nazwę „godzina święta”. To godzina adoracji przeżywana w pierwszy czwartek miesiąca. O jej wyjątkowości decyduje najpierw to, że jest przeżywana przed Najświętszym Sakramentem. Ważne jest również w jej przeżywaniu odniesienie do męki Jezusa, która rozpoczęła się w Wielki Czwartek wieczorem, w Ogrójcu. Te dwa elementy: trwanie na adoracji i rozważanie męki Jezusa sprawiły, że powstało takie określenie „godzina święta”.

Szczególne świadectwo umiłowania tej godziny dał bł. Jan Paweł II. Jak zaświadcza ks. kard. Stanisław Dziwisz, papież „w każdy czwartek przeżywał godzinę świętą. Nigdy jej nie opuszczał, nawet podczas najbardziej intensywnych podróży apostolskich. Spędził niejedną noc na modlitwie w kaplicy, szczególnie wtedy, gdy piętrzyły się problemy w Kościele i świecie”.  Ojciec Święty poszerzył przeżywanie godziny świętej z pierwszego czwartku na każdy czwartek.

Tak czynił Papież. Czy mamy go naśladować? Czy jest potrzebne wprowadzenie w rytm naszego życia „godziny świętej”, przeżywanej co tydzień? Nie ma takiego przykazania Bożego ani też nakazu Kościoła. Jeśli ma się w naszym życiu pojawić po raz kolejny „coś więcej”, to motywem musi być miłość, a nie nakaz. W tym przypadku to, „coś więcej” ma wyjątkowy charakter. Mówi o tym już sama nazwa „godzina święta”. Nie chodzi więc o jakiś kolejny, formalnie przeżywany akt religijności. Chodzi spotkanie ze świętością Boga i wejście w przestrzeń szczególnej obecności Chrystusa pośród nas. Choć jest On wszędzie, to jednak tylko w jednym miejscu ta obecność ma charakter sakramentalny. W konsekrowanej Hostii nie ma już chleba, lecz Ciało Pana. Nieważne, co widzą oczy. Ważne, że On powiedział: „To jest Ciało moje”. Jeśli tak powiedział, to tak jest.

Szczęśliwi ci, którzy oprócz przeżywania w każdą niedzielę „najświętszej godziny” Eucharystii, będącej czymś obowiązkowym, przychodzą po raz drugi do Pana na „godzinę świętą”, czyniąc to nie z obowiązku, lecz z potrzeby serca. Taki czyn miłości, spełniany każdego tygodnia, może się w sposób istotny przyczynić do pogłębienia całego życia modlitwy, w tym również sposobu przeżywania Eucharystii.

Do tej prawdy nawiązał Ojciec Święty Jan Paweł II, kiedy dnia 2 grudnia 1981 roku dokonywał otwarcia kaplicy wieczystej adoracji w bazylice św. Piotra w Rzymie. Modlił się wtedy tymi słowami: „Pewnego dnia, Panie, zapytałeś Piotra: «Czy miłujesz mnie?» Zapytałeś go o to aż trzy razy i trzy razy apostoł odpowiedział: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham» (J 21,15-17). Odpowiedź Piotra, na którego grobie została wzniesiona ta bazylika, niech wyraża się w nieustannej, całodziennej i całonocnej adoracji, którą dziś zapoczątkowaliśmy. Niegodny następca Piotra na tronie rzymskim i ci wszyscy, którzy będą uczestniczyć w adoracji Twojej eucharystycznej Postaci, niech każdym swoim przybyciem tutaj dają na nowo wyraz prawdzie, zamkniętej w słowach apostoła: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham»”.

Papież ukazał w tych słowach najważniejszą intencję przychodzenia do Jezusa, obecnego pod osłoną chleba. Te nawiedziny mają być wyrazem miłości. Każdy przychodzący daje własną, pozytywną odpowiedź na pytanie Pana: „Czy miłujesz Mnie?”

W tym duchu trzeba też rozumieć wezwanie Ojca Świętego, które skierował do Kościoła w liście napisanym z okazji 750-lecia wprowadzenia święta Bożego Ciała. Oto jego słowa:

„Poza liturgią eucharystyczną Kościół otacza czcią Eucharystię, która powinna być «przechowywana [...] jako duchowe centrum wspólnoty zakonnej i parafialnej» (Paweł VI, Mysterium fidei, 68). Kontemplacja przedłuża komunię i pozwala na długotrwałe spotkanie z Chrystusem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Przez kontemplację pozwalamy Mu patrzeć na nas i doświadczamy Jego obecności. Gdy kontemplujemy Go w świętym sakramencie ołtarza, Chrystus zbliża się do nas i wnika w nas głębiej niż my sami; przez przemieniające zjednoczenie z sobą daje nam udział w swoim Boskim życiu, a przez Ducha otwiera nam dostęp do Ojca, jak to sam powiedział Filipowi: «Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca» (J 14,9). Kontemplacja, która jest także pragnieniem komunii, łączy nas głęboko z Chrystusem, w szczególny zaś sposób łączy tych, którzy nie mogą przyjąć komunii. Trwając w milczeniu przed Najświętszym Sakramentem, odkrywamy Chrystusa w pełni i realnie obecnego, Jego adorujemy i z Nim obcujemy. Nie doświadczamy Go jednak i nie zbliżamy się do Niego przez zmysły. To wiara i miłość każą nam uznać, że pod postaciami chleba i wina obecny jest Chrystus”.

W tych słowach papież podkreśla zarówno indywidualny jak i wspólnotowy wymiar adoracji. Obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie ma być duchowym centrum całego życia parafii. Tym centrum jest nie tylko sama celebracja Eucharystii, lecz także adoracja Pana, który pośród nas pozostał. Z tego podwójnego przeżycia, z celebracji i adoracji, wychodzą wszyscy członkowie wspólnoty do codziennych zajęć i tu wracają po wykonaniu powierzonej im misji. Wspólnota zaś tak się organizuje, aby jak najlepiej przygotować i celebrować Eucharystię oraz jak najdłużej, w ciągu dnia i nocy, adorować Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka.

Jeśli chodzi o adorację, to praktycznie najlepszym rozwiązaniem jest powstawanie grup adoracyjnych, prowadzonych przez animatorów, z których każda, po odpowiednim przygotowaniu duchowym, podejmuje odpowiedzialność za określoną godzinę adoracji w tygodniu. Jest to dla każdego z członków grupy „święta godzina” przebywania z Panem, nawet jeśli nie oznacza to zawsze godziny zegarowej. Warto tu przypomnieć, że Kościół zachęca do trwania na adoracji również w ten sposób, iż daje możliwość zyskania odpustu zupełnego za pół godziny adoracji dla osób, które spełniają zwykłe warunki zyskania tego odpustu.

Małe grupy adoracyjne wnoszą w życie wspólnoty parafialnej niezastąpiony wkład. Dzięki nim rośnie wiara w obecność pośród nas Tego, który jest naszym Zbawicielem, Eucharystia staje się w większym stopniu centrum życia wspólnoty, a modlitwa tak wielu dzieci, młodzieży i dorosłych, wyprasza dla wszystkich obfite błogosławieństwo Boga.

Nowenna dziewięciu tygodni, która jest tutaj proponowana, stanowi duchowe wprowadzenie w ten wspaniały świat adorowania Chrystusa, a w Nim adorowania Ojca w Duchu Świętym. Po jej zakończeniu powróci pytanie, zarówno członków grupy, jak i jej animatora, jak grupa włączy się w rytm parafialnej adoracji. Takie włączenie jest już możliwe na etapie przeżywania nowenny tygodni, jeśli tylko grupa podejmie się cotygodniowej adoracji, a duszpasterze zaakceptują ich wybór.

Wskazania praktyczne

            Refleksję nad praktyczną stroną tworzenia grup adoracyjnych w parafii i przy kościołach rektoralnych rozpocznijmy od spojrzenia na podobieństwa i różnice, jakie istnieją między żywym różańcem a grupami adoracyjnymi.

Różaniec i adoracja

Różaniec i adoracja to dwie formy modlitwy, które Kościół szczególnie poleca. Mają one niezwykłą głębię teologiczną i równocześnie wielką prostotę formy. Każda z nich może być krótka lub długa, może być przeżywana indywidualnie lub wspólnie, łączy w sobie uwielbienie, kontemplację, prośbę, dziękczynienie, przeproszenie i wszystkie inne akty ludzkiego serca.

Są to modlitwy pozwalające się zanurzyć w całej tajemnicy zbawienia, prowadzące człowieka, podobnie jak rok liturgiczny lub Liturgia Godzin, przez wszystko, co Bóg uczynił przez swego Syna, Jezusa Chrystusa, mocą Ducha Świętego. Inne formy modlitwy, jak np. Drogi krzyżowe, litanie, czy nowenny skupiają naszą uwagę na określonym temacie lub intencji. Różaniec i adoracja obejmują całość tajemnicy zbawienia, dlatego są one w pewien sposób wyróżnione pośród innych modlitw. Im też papieże poświęcają najwięcej uwagi w swoich dokumentach i głoszonym słowie. Kryje się w nich wielkie dziedzictwo duchowe, bezmierny „rezerwuar modlitwy”, który stworzyły poprzednie pokolenia wierzących, a szczególnie święci. Mamy ten skarb rozwijać wnosząc do niego naszą autentyczną wiarę i gorącą miłość.

Nie jest przypadkiem, że zarówno różaniec jak i adoracja były tak umiłowane przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Być może w ostatnich latach częściej przypomniana była prawda o jego umiłowaniu różańca, ale trzeba ten obraz uzupełnić o jego niezwykłe przeżywanie adoracji. Niewątpliwie jedno przeżycie ubogacało drugie i obydwie drogi prowadziły go do coraz głębszego zjednoczenia z Chrystusem. Podobnie dzieje się z wszystkimi, którzy z wiarą odmawiają różaniec. Duch Święty budzi w nich także pragnienie przychodzenia na adorację, a jeśli to czynią, to tym bardziej angażują się później w modlitwę różańcową.

Refleksja nad modlitwą różańcową i adoracyjną pozwala również na wnioski natury organizacyjnej. Od XIX rozwija się w Kościele praktyka Żywego Różańca, który gromadzi niezliczone rzesze wiernych. Każdy z nich odmawia jeden dziesiątek, a przez duchową łączność z innymi, w pewnym sensie uczestniczy codziennie w odmawianiu całego różańca.

Proces ten nie dokonał się jeszcze w odniesieniu do adoracji Najświętszego Sakramentu, choć jego początki widać już w niektórych parafiach, w których adoracja trwa dzień i noc, jako adoracja wieczysta. Poszczególne godziny adoracji podejmują kolejno grupy dziecięce, młodzieżowe i dorosłych.

Praktyka ta może się w sposób znaczący rozwinąć dzięki zaangażowaniu wiernych świeckich, którzy już noszą w sobie pragnienie głębszej modlitwy, a ich wiara w sakramentalną obecność Chrystusa pośród nas, prowadzi ich często do kościoła. Osoby te nieraz wyrażają ból, że kościoły, w których przebywa ukryty w znaku chleba sam Syn Boży, są zamknięte na tak wiele godzin dnia i całe noce. Pragną, aby to się zmieniło i są gotowe uczestniczyć w dziele budzenia w ludziach pragnienia adoracji i poszerzania czasu adoracji w naszych kościołach.

Zbierz kilka osób

Gdy kilka osób, które się znają i mają ze sobą kontakt, odnajduje w sercu to samo pragnienie adoracji i tę samą gotowość podjęcia wysiłku, aby tę umiejętność adorowania Jezusa coraz bardziej rozwijać, może po prostu wyruszyć w drogę, korzystając z zamieszczonych tu pomocy. Osoby te będą sobie wzajemnie pomagać, aby nie rezygnować nawet, gdy pojawią się przeszkody i trudności. Kiedy człowiek wyrusza w drogę sam, bardziej jest narażony na rezygnację uznając, że pilniejsze są codzienne prace, które musi wykonać. Gdy zaś podejmuje to dzieło w gronie 3-5 osobowym, wtedy jest większa nadzieja na wytrwanie, a nawet gdyby ktoś odłączył się na jakiś czas, to może powrócić do grupy i iść z nią dalej.

Taka mała grupa wyłania spośród siebie osobę prowadzącą, która ustala terminy spotkania i w razie potrzeby przypomina, że taki termin się zbliża. Ona również troszczy się o pomoce dla każdego członka grupy i stara się prowokować rozmowę na tematy, które wszyscy przeżywają na modlitwie.

Wskazane jest, aby gromadzić się na modlitwę przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Nie zawsze jednak będzie to możliwe. Jeśli np. grupa chce się spotykać po Mszy Świętej niedzielnej, to raczej w tym czasie nie ma wystawienia w kościele. Będą więc modlić się przed tabernakulum. Należy jednak dążyć do tego, aby przynajmniej niektóre spotkania odbyły się wobec wystawionego Najświętszego Sakramentu.

Owoce tych spotkań są większe, jeśli modlitwa przeżywana w kościele, łączy się z rozmową, prowadzoną poza kościołem. Chodzi bowiem nie tylko o samą modlitwę, lecz także o uczenie się „sztuki modlitwy”. Kiedy zaś człowiek się czegoś uczy, to ma pytania, gdyż albo czegoś nie może zrozumieć albo też wykonanie czegoś przychodzi mu z wielkim trudem. Jeśli grupę stanowi kilka osób, które się znają i spotykają się przy różnych okazjach, mogą nawiązać do tematów podejmowanych w kolejnych tygodniach nowenny.

Nowenna przeżywana we wspólnocie

Możliwe jest również przeżywanie proponowanych tutaj modlitw i rozważań w większym gronie osób. Spotkanie upodabnia się wtedy w pewnym stopniu do nabożeństwa, na które zaprasza się wiernych przed Mszą Świętą wieczorną w wybranym dniu tygodnia. Nowenna może być wtedy prowadzona przez kapłana lub wyznaczoną przez niego osobę.

W takim przypadku zalecone jest poprzedzenie modlitwy przed Najświętszym Sakramentem krótkim słowem wprowadzającym w temat, rozważany w danym spotkaniu. Bardziej zrozumiałe wtedy stają się teksty modlitw, a chwile ciszy w czasie wspólnej adoracji mogą być dłuższe.

Po zakończeniu takiej wspólnej nowenny mogą się wyłonić małe, kilkuosobowe grupy, które podejmą adorację w określonych godzinach tygodnia. Jedną z form, która jest w takich przypadkach praktykowana, jest przygotowanie listy z zaznaczeniem odpowiedniego czasu adoracji (np. co godzinę lub co pół godziny). Wtedy każdy wpisuje się na tę godzinę, która mu odpowiada. Osoby, które przychodzą o tej samej porze, poznają się z czasem i stają się małą grupą adoracyjną, która wspólnie adoruje i wspólnie przeżywa formację.

 Dzieci, młodzież, chorzy

Adoracja Najświętszego Sakramentu dotyczy wszystkich, nie tylko dorosłych i zdrowych. W ten świat adoracji trzeba wprowadzać także dzieci i młodzież. Dla animatorów, pragnących wprowadzać dzieci w świat adoracji, przygotowane są osobne pomoce. Jest to zeszyt „Adoremus. Pozwólcie dzieciom…”. Jeśli ktoś chciałby prowadzić taką grupę dziecięcą, to może porozmawiać ze znajomymi rodzicami dzieci i ustalić czas rozpoczęcia spotkań. Wskazane jest jednak, aby taka osoba najpierw sama głębiej weszła w świat adoracji, gdyż wtedy będzie mogła lepiej wprowadzać w ten świat dzieci. Zaleca się więc, aby wszyscy animatorzy przeżyli najpierw proponowaną tutaj nowennę adoracyjną.

Osoby, którym stan zdrowia nie pozwala na przychodzenie do kościoła, mogą przeżywać proponowane tu treści, starając się adorować krzyż. Niektórzy cenią sobie również modlitwę przed Najświętszym Sakramentem widocznym dzięki Internetowi. Są to transmisje bezpośrednie, więc łatwiej łączyć się duchowo z tymi, którzy w tym czasie trwają na adoracji w kościele. Przeżywając tę modlitwę powinni się oni duchowo łączyć z wszystkimi, którzy w tym czasie trwają w kościołach na adoracji Najświętszego Sakramentu.

Podział tekstów w czasie modlitwy

W zamieszczonych tutaj tekstach modlitw proponowane są również pieśni oraz podział tekstów do czytania pomiędzy członków grupy. Są to sugestie, które należy dostosować do możliwości konkretnych osób. W małej grupie być może nie zawsze będzie śpiew, a teksty modlitw i rozważań mogą czytać na zmianę członkowie grupy. W większej wspólnocie o wybór śpiewów i dobór osób do czytania tekstów troszczą się prowadzący spotkanie.