Wydrukuj tę stronę

Dar cierpienia - Wstęp

 

WSTĘP

 

Człowiek rozwija się fizycznie i psychicznie poprzez wszystko, czego doświadcza w kolejnych etapach życia, od dzieciństwa do dorosłości; od narodzin do śmierci. Biologiczną dojrzałość osiąga ok. 20. roku, a osobowościową i społeczną – ok. 30. roku życia. Ale dojrzałość duchowa nie pojawia się automatycznie z chwilą osiągnięcia dorosłości, chociaż zasadniczo wyrasta niejako z dojrzałości w innych obszarach. W dojrzewaniu duchowym niezbędna jest samoświadomość i zaangażowanie człowieka. I nie chodzi tu o samorealizację, lecz o smakowanie życia i doświadczenie go w pełni z Bogiem już tu na ziemi  aż po wieczność. Tę dojrzałość człowiek osiąga najwcześniej  ok. 40. roku życia 1.

Czy dojrzałość duchowa jest równoznaczna ze świętością? U świętych nie mówimy o dojrzałości duchowej, ale o heroicznym życiu cnotami 2.

Droga dojrzewania duszy zaczyna się od aktu wiary i postawieniu Boga w centrum swojego życia oraz otwarcia na prawdę o sobie samym – zgody na własną ograniczoność i słabość. Tylko odważne uznanie prawdy o sobie prowadzi ku coraz głębszemu poznawaniu Boga i Jego Miłości, a dynamika rozwoju duszy zależy zarówno od łaski Bożej, jak i współpracy człowieka z tą łaską. Bóg nam pokazał przez Chrystusa, że „chce działać szczególnie poprzez cierpienie, które jest słabością i wyniszczeniem człowieka – i chce w tej właśnie słabości i wyniszczeniu objawiać swoją moc” (Salvifici Doloris [dalej: SD], 23). Dlatego słabość i cierpienie staje się odtąd naszym sprzymierzeńcem, bo jak nic innego przybliża człowieka do Chrystusa. Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. [...] abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków (Jk 1,2–4).

Dojrzałość duchowa rodzi się na drodze pragnienia poznania Boga i przylgnięcia do Niego, a rozwija się przez Jego tajemnicze działanie w duszy. Bóg dotyka duszę cierpieniem, aby uwrażliwić ją na swoje działanie (por. Dzienniczek s. M.F. Kowalskiej [dalej: Dz], 115). Często wydaje się to jedynym sposobem, aby zwrócić uwagę duszy na sprawy Boga. A On w swoim miłosierdziu wykorzystuje każdą sposobność, aby dać nam szansę na niebo. Dlatego „Cierpienie jest wielką łaską” (Dz, 57), bo rozpala miłość do Boga, a miłość i cierpienie są nierozłączne.

„Im większe cierpienie, tym miłość staje się czystsza” (Dz, 57). Słowa te u wielu osób, także duchownych, budzą ogromny sprzeciw, ale czy to nie właśnie dzięki niemu dusza może się upodabniać do Jezusa, a jej miłość stawać się mocniejsza? „Prawdziwą miłość mierzy się termometrem cierpień” (Dz, 342). Widać to w życiu wielu świętych, gdzie właśnie cierpienie odegrało szczególną rolę w rozwoju duchowym, przybliżając duszę do Boga i przyspieszając jej rozwój. Np. św. Ignacego Loyoli czy św. Jana od Krzyża. Dlatego zamiast uciekać od słabości i cierpienia, zechciejmy je przyjąć jako dar miłującego nas Boga, a wtedy stanie się ono windą do nieba.

Kto może pojąć, niech pojmuje…

 

1 Por. T. Kotlewski SJ., Wykład Rozwój duchowy człowieka dorosłego, Bobolanum, PSD, 10.01.2015.
2 Por. Ibidem, 28.02.2015.