Wydrukuj tę stronę

Przemieniające cierpienie

 

Przemieniające cierpienie

 

„Żyj tak, by cierpienie, którym zostałeś obarczony ty i ludzie dookoła ciebie, nie wpędzało cię w rozpacz na najgłębszym poziomie twej relacji z Bogiem, lecz doskonaliło cię, nawet jeśli ów proces dojrzewania miałby prowadzić cię przez wszystkie czeluści umierania i śmierci przeżywanej wraz z Jezusem”  14.

Cierpienie wystawia na próbę naszą wiarę, rzutuje na nasz obraz Boga, staje się wyzwaniem, bo już nie jestem w stanie wierzyć tak, jak wcześniej, zanim go doświadczyłem. Bo jak pogodzić nędzę człowieka z naszą wersją obrazu Boga. Pozostaje nam zawierzyć, niepojętej dla naszego wyobrażenia, miłości Boga, i pogodzić się, iż cierpienie jest i pozostanie niepojęte, dopóki żyjemy na ziemi 15.

Cierpienie niszczy nasz obraz siebie i nasze iluzje na temat życia i nas samych. Dopiero prawda o nas samych nas wyzwoli i sprawi, że odnowi się w nas nasze prawdziwe „ja”, czyli „pierwotny, stworzony przez Boga obraz i blask naszej duszy, którym obdarzył nas już w chwili narodzin” 16. Droga do naszego prawdziwego „ja” i niezafałszowanego obrazu Boga w nas prowadzi poprzez śmierć i zmartwychwstanie, którego etapem jest cierpienie. Nawet gdy stracę wszystko, to przetrwa blask mojej duszy, bo nic nie jest w stanie zniszczyć obrazu Boga w „sanktuarium” mojej duszy 17. Poznanie siebie jest rzeczą niezwykle trudną, ale bez odkrycia swoich słabości to niemożliwe, bo inaczej życie staje się iluzją, która nie prowadzi do wzrostu. Zgoda na odebranie nam iluzji (że potrafimy zaplanować i kontrolować nasze życie, np. przez zdrowe odżywianie) jest konieczna do wzrostu dojrzałości. Kiedy nagle dotyka nas nieopisane cierpienie, to wszystko, na czym się opieraliśmy, wali się w gruzy i ukazuje się nasza nędza, nasza kruchość, ale jednocześnie pojawia się tęsknota za prawdziwym „ja”, którym obdarzył nas Bóg 18. A wtedy Krzyż staje się nam bramą (por. Norwid).

Cierpienie jednak może – ale nie musi – wspomagać proces dojrzewania 19. Ono „jednych oddala od Boga, a innych rzuca w Jego ramiona” 20. Zależy to od naszej gotowości do stanięcia w prawdzie, czyli twarzą w twarz ze sobą. Jeśli nie jesteśmy gotowi porzucić swych wyobrażeń na temat życia i naszego obrazu Boga, to cierpienie nas niszczy. Bez bolesnego spotkania z samym sobą nie może być mowy o dojrzewaniu. Niektórzy dojrzewają bez wielkiego cierpienia. Doświadczenie pokazuje, że ludzie, którzy musieli wiele przejść, częściej osiągają wewnętrzną dojrzałość.

Cierpienie daje prędką dojrzałość (Joseph Conrad)

Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa (2 Kor 12, 9). Cierpienie może stać się bardzo głębokim doświadczeniem Boga, a w Nim nawet najbardziej gorzkie cierpienie ma smak słodyczy. Wg Eckharta jest ono najszybszym rumakiem, który niesie człowieka do doskonałości, bo „nikt nie rozkoszuje się wieczną słodyczą bardziej niż ci, którzy wraz z Chrystusem pogrążają się w największej goryczy. Cierpienie jest bardziej gorzkie niż najbardziej gorzki piołun, lecz wytrwanie w cierpieniach jest słodsze nad najsłodszy miód; nic nie zniekształca ciała człowieka bardziej niż cierpienie, lecz nic nie zdobi duszy bardziej niż wytrwanie w cierpieniach” 21.

 

14  Por. Ibidem, Karl Rahner.
15  Por. Ibidem.
16  Por. Ibidem.
17  Por. Ibidem.
18  Por. Ibidem. 
19  Por. Ibidem., Jung.
20  M. Sokołowski SJ, Żyć nie byle jak…
21  Por. Anselm Grün, Dlaczego…