Wydrukuj tę stronę

Świadectwa z parafii


Świadectwo wspólnoty z parafii
w Makowie Podhalańskim

Chciałabym napisać o naszej nocnej adoracji Najświętszego Sakramentu w Kaplicy Wieczystej Adoracji w Łagiewnikach, dlatego by zachęcić wspólnoty parafialne, które nie mają możliwości adorowania nocą w swoich parafiach do adorowania Pana Jezusa w Łagiewnikach.

Należę już 15 lat do Faustinum w Łagiewnikach. Nie mogąc uczestniczyć w adoracji z Faustinum przyszła mi myśl, by prosić naszego księdza proboszcza o ogłoszenie wyjazdu do Krakowa na nocną adorację. Zgłosiło się 20 osób. Było to 18 czerwca 2005 roku. Wtedy podjęliśmy decyzję, by  w każdą trzecią sobotę miesiąca adorować Pana Jezusa. Tych sobót było już 74.

Dziękujemy Panu Bogu za tę łaskę adoracji, za zdrowie, cieszymy się bardzo, że w tym miejscu jest nam dane adorować. Mamy świadomość, że realizujemy testament naszego ukochanego Jana Pawła II, który odszedł do Domu Ojca w Święto Miłosierdzia, kiedy została otwarta Kaplica Wieczystej Adoracji.

Modlimy się w ciszy, ale przede wszystkim /z przerwami/ jest to modlitwa głośna. Jest dla nas niemożliwością, by całą noc czuwać w ciszy.

Wypraszamy miłosierdzie dla nas, dla świata. Szczególną modlitwą otaczamy kapłanów.Przez 9 miesięcy przed Świętem Miłosierdzia odprawiamy nowennę w ich intencji. Odprawiamy Drogę Krzyżową i odmawiamy różaniec. W Kaplicy wyznaczone są godziny na adorację cichą, przestrzegamy je. Materiały potrzebne do prowadzenia przygotowujemy sami z różnych źródeł. Do naszej wspólnoty należą osoby z Akcji Katolickiej, z Apostolstwa Modlitwy, Czciciele Krwi Chrystusowej i inne osoby. Szczególnie podziwiamy osoby starsze niepełnosprawne, które wiernie przyjeżdżają , by być przy Jezusie Miłosiernym.

Uczestniczymy również w adoracji Najświętszego Sakramentu w naszej parafii  w Makowie Podhalańskim w każdy czwartek. Kończy się ona Mszą św o nowe powołania kapłańskie za wstawiennictwem błogosławionego Jana Pawła II. Pan Bóg daje nam wiele radości z czuwania, wiele też wyprosiliśmy i czujemy, że Pan jest zawsze z nami. Cieszymy się bardzo, bo jest przygotowywana w Makowie Kaplica Adoracji, myślę jednak, że jeśli taka wola Boża będzie to będziemy czuwać i w Makowie i w Łagiewnikach.

Zachęcamy do organizowania się innych parafii na takie czuwania w Łagiewnikach. W Łagiewnikach są bardzo dobre warunki, które są niezbędne do wielogodzinnego czuwania nocą.

Barbara z Makowa  Podhalańskiego

W zakładce Pomoce do adoracji zostały zamieszczone teksty Czuwania przed Najświętszym Sakramentem przygotowane przez wspólnotę z Makowa.

 

Świadectwo z parafii Niskowa
(diecezja tarnowska)

W parafii tej adoracja trwa od 8.00 we wtorki do 23.00 w piątki. Osoby, które zgłosiły gotowość przychodzenia co tydzień na godzinę adoracji, podejmują kolejno modlitwę przed Najświętszych Sakramentem. 120 osób podejmuje tę modlitwę na stałe. Ich świadectwa zostały zamieszczone w artykule "szczególny przykład parafii".

Grupa adoracyjna
przy kościele św. Jerzego w Elblągu
(diecezja elbląska)

Przy kościele św. Jerzego w Elblągu przy ulicy Bema 12 istnieje kilkuosobowa grupa osób świeckich, która w łączności z siostrami Klaryskami od Wieczystej Adoracji, podejmuje w każdy czwartek adorację Najświętszego Sakramentu w ciszy.
Modlimy się w intencjach:
* dziękczynna za Przenajświętszy Sakrament,
* wynagradzająca za grzechy osobiste i Kościoła,
* błagalna za kapłanów,
* o powołania kapłańskie i zakonne,
* o rozwój dzieła Adoracji Eucharystycznej.
Członkowie grupy adoracyjnej deklarują się na konkretną, wybraną przez siebie jedną godzinę adoracji, w każdy czwartek, która jest ich stałą godziną adoracji. Naszą grupę adoracyjną wspierają również sympatycy, którzy z różnych przyczyn nie mogą uczestniczyć systematycznie w adoracji, lecz czynią to w miarę swoich możliwości. Grupa istnieje od 14 stycznia 2010 roku, jako odpowiedź na prośbę Kongregacji ds. Duchowieństwa o podejmowanie adoracji Eucharystycznej (Adoracja Eucharystyczna w Intencji Uświęcenia Kapłanów oraz Duchowe Macierzyństwo wyd. Sióstr Loretanek Warszawa 2008 rok), a także jako owoc Roku Kapłańskiego.

"Siostro, jaka jestem szczęśliwa!" - mówi pani Grażyna, świecka adoratorka, wychodząca rano z klasztoru Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji w Elblągu. Mimo że pora jest bardzo wczesna, przed nią długi dzień pracy po nieprzespanej nocy, biegnie do tramwaju rozpromieniona i powtarza: "Co to są dwie godziny nocnej adoracji, jak to szybko mija, co to są dwie godziny?!" Zanurzona w miłości Boga, nie czuje upływu czasu. Adoracja Jezusa w Hostii rodzi w jej sercu radość, pokój, wdzięczność i poczucie spełnienia, które nie przeminą wraz z pojawieniem się trudnych doświadczeń. Jest szczęśliwa, bo spotyka się z Miłością.
Więcej na stronie ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji:
http://elblag.klaryski.org".

Świadectwo z parafii w Lubaniu-Księginkach
(diecezja legnicka)

Piątkowa adoracja Najświętszego Sakramentu

Uwspółcześnione „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37) w piosence pielgrzymkowej głosi: „Nie ma problemu, którego Bóg by rozwiązać nie mógł; burzy tak wielkiej, której by uciszyć nie mógł…”, a moja 17-letnia praktyka kończenia tygodnia pracy adoracją Najświętszego Sakramentu znalazło potwierdzenie prawdy tych słów w moim życiu.
Dlatego przy zmianie parafii, razem z Alicją – moją sąsiadką również odczuwającą ten brak – poprosiłyśmy ks.proboszcza, aby umożliwił nam adorację w naszej wspólnocie, w dużo lepszych warunkach – bliżej – nawet w świątyni, ze względu na jej rozmiary. Tutaj wszyscy mogą być nawet fizycznie blisko Przenajświętszego Sakramentu, co ułatwia skupienie (do tego jest cieplej, no i wśród swoich – u siebie). Proboszcz początkowo miał wątpliwości, czy oprócz nas dwóch ktokolwiek skorzysta z tej propozycji, ale obiecał, że po wakacjach „zaczniemy”.
I od 8.X.2010 roku dopełniły się (w tej nowej dla mnie parafii) niezbędne warunki życia duchowego – bo adoracja jest mi potrzebna do tego, BY BYĆ…
-… by zajrzeć do własnego wnętrza (co tam boli i cieszy);
-… by przedstawić Panu jezusowi swoje problemy;
-… by spojrzeć na siebie z Jego strony (co jest uzdrawiające);
-… by zobaczyć innych ludzi, ich problemy i wstawiać się za nimi;
-… by zauważyć działanie Boga w świecie;
-… by nabrać odwagi – by maksymalnie zaufać Mu;
-… by moja wiara była żywa;
-… by dziękować Mu za wszystko;
-… by radować się, że JEST; adorować Jego obecność.
Układ tego nabożeństwa sprzyja nawiązaniu bliskich z Nim więzi. Zaczyna się Koronką do Bożego Miłosierdzia, z którą sam Jezus związał tyle obietnic, a Kościół (czyli nasz Episkopat) możliwością otrzymania odpustu zupełnego (a tyle czeka dusz czyśćcowych). Potem następuje CISZA – a „owocem ciszy jest modlitwa; owocem modlitwy jest wiara; owocem wiary jest miłość; owocem miłości jest służba” (bł. Matka Teresa) – dlatego ta cisza jest warunkiem życia duchowego. Adorację kończy wspólna Litania [do Najświętszego Serca Pana Jezusa, do Jego Imienia czy też Przenajświętszej Krwi], która wzmacnia naszą wdzięczność, adorację Jego przymiotów, a On nam błogosławi.
Bardzo cenię sobie to błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem – czyni mnie ono prawdziwym dzieckiem Bożym.
Dorota Grochol - animatorka wspólnot Żywego Różańca

http://swmaksymilian.luban.pl/2011/01/03/piatkowa-adoracja-najswietszego-sakramentu/

Świadectwo z adoracji w Poznańskiej Farze

Eucharystia - tajemnicą światła

Z Zygmuntem Rypińskim spotkaliśmy się na Anioł Pański w kolegiacie poznańskiej, a właściwie w kaplicy Wieczystej Adoracji, erygowanej przy farze w 1937 roku. Starszego pana, zatopionego w modlitwie, pytaliśmy, czy to prawda, że codziennie o godzinie szóstej rano służy do Mszy św. i przystępuje do Stołu Pańskiego, oraz skąd bierze się jego umiłowanie Eucharystii.
- Do kaplicy Wieczystej Adoracji przychodzę już od czasów przedwojennych, choć wtedy jeszcze nie nawiedzałem jej codziennie. Piątego czerwca 1938 r. w kościele św. Wojciecha przyjąłem Pierwszą Komunię Świętą. Było nas wtedy czterdziestu. Do tej pory żyje jeszcze dziesięciu i od 1978 r. każdego roku spotykamy się w rocznicę naszej Komunii św. Bardzo chciałem służyć przy ołtarzu, ale stało się to dopiero 2 listopada 1940 r. podczas wysiedlenia. Po latach, 10 czerwca ub.r., ukończyłem kurs lektorski. Kiedyś byłem więc ministrantem, potem zostałem lektorem, a teraz jeszcze pełnię funkcję kantora. Od 25 marca 1953 r. przychodzę do fary także na nabożeństwa do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Wstaję codziennie o 4.44, sięgam po lekturę, robię zapiski w dzienniczku, a potem idę do kaplicy na Mszę, po której zostaję na adoracji. Podczas adoracji staram się jak najmniej mówić - także myślnie - a bardziej wsłuchiwać się, co Bóg chce mi powiedzieć. Modlę się w różnych intencjach i proszę, aby przełożyło się to na konkretną pomoc. Czasem zapewniam ludzi, którzy mają jakiś problem, że będę się w tej intencji modlił. Moja modlitwa jest dziękczynieniem, codziennie czytam Księgę Psalmów, odprawiam modlitwę myślną i odmawiam Różaniec. Lubię się modlić, także na ulicy, i staram się wszystko brać na "warsztat modlitwy".
Za kilka miesięcy skończę 77 lat, ale nie zastanawiam się, ile Pan Bóg da mi jeszcze żyć. Nie oczekuję na śmierć - ona sama przyjdzie. Każdego dnia jestem przygotowany na spotkanie z Bogiem. Kiedy jeszcze pracowałem zawodowo i miałem jakieś problemy, to rozwiązania szukałem przed Najświętszym Sakramentem. Trzeba Bogu zaufać we wszystkim, także w trudnych doświadczeniach, bo bez Niego nie można dobrze żyć. On nam pomaga przez różne sytuacje życiowe. Ale musimy mieć dla Boga czas. Moja ciocia Władysława powiedziała mi kiedyś: "pamiętaj Zygmuś, chociażbyś codziennie wstawał o północy, nic nie zrobisz bez Bożej pomocy".
Przez dziesięć lat, od 1980 do 1990 r. opiekowałem się niewidomą p. Franciszką, która była związana z tą kaplicą. Powiedziała mi kiedyś: "niech Pan tylko Bogu dziękuje, a On wszystko Panu da". I, rzeczywiście, daje. Mamy z żoną czworo dzieci, a w przyszłym roku będziemy obchodzić pięćdziesięciolecie naszego małżeństwa. Kiedy dzieci mówią: "niech ojciec wybierze się wreszcie do lekarza", odpowiadam im: "ja do Lekarza chodzę codziennie". Od początku życia, dzięki moim rodzicom, zaufałem Bogu i trwa to do dzisiaj, więc nie wyobrażam sobie rezygnacji z codziennej Mszy św. Najbardziej boli mnie, że tylu ludzi, także niektórzy członkowie mojej rodziny - lekceważy sobie chodzenie do kościoła.

Fragment artykułu z Przewodnika Katolickiego 02/2005:
http://www.przk.pl/nr/temat_tygodnia/eucharystia_tajemnica_swiatla.html

 

Świadectwo z adoracji w warszawskiej parafii na Kole

Fragment artykułu ks. Jana Sikorskiego. Całość na portalu Katolik.pl

 

Świadectwo z adoracji w parafii NMP Królowej Polski w Radomsku

Wywiad z proboszczem ks. Romanem Szecówką na łamach Niedzieli 2005/21

 

Świadectwo z adoracji w Duszpasterstwie Akademickim "Arka"

Kiedy w moim życiu panuje chaos, ukojenie znajduje właśnie w kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu. To magiczne miejsce, w którym czas jakby stoi w miejscu, wszystko co ziemskie wydaje się na chwile odlegle i mało ważne. Moje pierwsze spotkania z Jezusem, ukrytym w Najświętszym Sakramencie, polegały na odmówieniu różańca lub koronki do Miłosierdzia Bożego. Poczułem jednak, ze mało w tym autentyczności i spontaniczności, więcej poczucia obowiązku. Po jakimś czasie, zamieniłem schematyczną modlitwę na zwyczajne milczenie i osobistą rozmowę z Bogiem. Taka forma adoracji sprawia mi dużo więcej radości. Wiem dobrze, że powinienem bywać tam częściej, dziękując, niż tylko prosząc, ale wierzę, że z czasem nauczę się także dziękować.
Marcin.

Adoracja jest dla mnie przebywaniem w intymnej bliskości Boga, jest poddaniem się Jego ciszy, zachwytem Jego delikatnością i bezbronnością. Adoracja jest powrotem duszy do swego spokoju (Ps.116), jest prostym byciem „jak niemowlę u swej matki” (Ps. 130). To czas zatrzymania, nic nie robienia, a jednocześnie czas szczególnie intensywnego działania łaski. To zgoda, by Jezus ogarniał mnie swoją miłością i mnie przemieniał. Moje trwanie na adoracji jest najczęściej dosyć trudne. Po szaleństwie codziennego zabiegania trudno jest zatrzymać się, wyciszyć, przyjąć zewnętrzne ubóstwo Eucharystii. Jest to dla mnie czas doświadczania własnych słabości, zmagania się z rozbieganymi myślami, które w ciszy adoracji dają o sobie znać ze szczególną siłą, zmęczeniem. To moje trwanie wydaje się być niekiedy zupełną porażką, czasem straconym, pozbawionym sensu. Wtedy staje się dla mnie adoracja błagalnym wołaniem. Bliskie temu mojemu wołaniu są słowa pieśni: „O światłości przysłoniona rzuć mi Twój promienny blask, o Dobroci nieskończona otwórz dla nas skarby łask. Chlebie życia przeobfity nasyć duszy mojej głód, Boski ogniu tu zakryty rozgrzej serca mego chłód.”
Marta.

Informacje na stronie Duszpasterstwa Akademickiego "Arka" w warszawskiej parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła.

Świadectwo z adoracji w Duszpasterstwie Akademickim "Emmanuel"

Adoracja czyli jak wysiedzieć godzinę przed Panem?

To pytanie często padało z moich ust w rozmowach z różnymi księżmi czy po prostu ze znajomymi.
Kwestia dla mnie bardzo trudna, bo wierzę, że Kościół zna się na rzeczy i wie, co mówi w swoich zapewnieniach, iż oto mamy do czynienia z naszym Zbawicielem obecnym w tym białym chlebie. Nie jest to zapewne również dziwne, iż w głowie mi się to nie mieści. I być może właśnie w tym tkwi problem. Bo osobiście przyznaję, że często podczas adoracji popadam w ogromne znużenie, ale z czasem uświadamiam sobie, że to są niezłe ćwiczenia duchowe.
Najświętszy Sakrament jest tajemnicą tak nieogarnioną, że nie ma co spodziewać się zewnętrznych fajerwerków i super-zabawy (w naszym ludzkim pojęciu) podczas adoracji. Jeżeli myślimy, że w ten sposób uda nam się tę godzinę przed Chrystusem wysiedzieć, to najwyraźniej jesteśmy w błędzie. Zdaje się, że Jezus jest wobec nas bardzo wymagający i te wymagania skończyłyby się z chwilą, gdyby adoracja oznaczała np. strugę bardzo jasnego światła, a wszyscy uczestnicy unieśliby się dwa metry nad podłogę. Wtedy mielibyśmy przepełnione Kościoły i adorację bez przerwy. I to oczywiście pod warunkiem, że atrakcje by się zmieniały, bo struga światła i fruwanie po paru miesiącach by się przecież znudziły. Jezus jednak chce byśmy Go wielbili bez w/w pomocy z nieba. I nawet Go rozumiem, bo przecież do pewnych rzeczy sami musimy dojść we własnym sercu i wiadomo, że nie będzie to łatwe.
Na to pytanie z tytułu otrzymałem kilka miesięcy temu prostą i jakże inspirującą odpowiedź. Pewien zacny zakonnik powiedział mi żebym przede wszystkim nie zaczynał adoracji od siebie tylko od Niego – od Pana, który jest tam obecny. Wystarczy jedno proste słowo: „Jesteś”. Przez powtarzanie w myślach tego jednego słowa, uświadomiłem sobie z Kim ja tak naprawdę mam do czynienia, jaka to jest niewiarygodna łaska, że mogę z Nim mieć do czynienia w ten sposób. Zachwyciłem się jak głupi! Szczególnie, kiedy miałem okazję poprzebywać z Chrystusem sam na sam podczas osobistej adoracji na rekolekcjach w górach.
I normalnym jest, że mimo to, do tej pory nudzę się czasem na adoracji, ale od momentu, gdy (jak sądzę) wszedłem na właściwy tor jej rozumienia, słyszę w takich chwilach Jego głos w sercu: no dawaj, stary, dawaj, pracuj nad tym! No i pracuję nad tym, żeby z adoracji Najświętszego Sakramentu czerpać coraz więcej radości i duchowych sił. Cały czas zadaję sobie to pytanie z tytułu i cały czas odkrywam na nowo tajemnicę adoracji. I wiem, że nie odkryję jej w tym życiu do końca, bo krótko mówiąc za mały mam na to móżdżek.
Jacek Kumor

Informacje na stronie Duszpasterstwa Akademickiego "Emmanuel" w Kielcach.

Świadectwo z adoracji w parafii Opatrzności Bożej we Wrocławiu

Czym jest dla mnie adoracja Najświętszego Sakramentu?
Myślę, że przede wszystkim jest ona darem – wielkim darem, który otrzymaliśmy od Boga. Najpierw, żeby być bliżej nas Bóg stał się człowiekiem. Potem, aby zjednoczyć się z każdym człowiekiem, nawet tym najbardziej cierpiącym i sponiewieranym – poniósł krzyż na Golgotę, aby na nim umrzeć za nas wszystkich, abyśmy my mogli żyć. Ale Bóg zadbał o to, aby być z nami zawsze – pozostał w okruchu chleba, w białej Hostii.
Miałam okazję w październiku – od 1. do 20. uczestniczyć w wolontariacie w Jerozolimie. Wolontariat ten polegał na włączeniu się w modlitwę – adorację Najświętszego Sakramentu – w intencji pokoju. Adoracja przez kilkanaście dni – co najmniej godzinę dziennie – pomogła mi docenić ten wielki dar. Trwanie w Bożej obecności pomaga wprowadzać ład i pokój w sercu. Nie dzieje się to automatycznie – wymaga otwartości człowieka, na szczęście Bóg jest cierpliwy i czeka na nas. Raz odnaleziony pokój serca nie trwa wiecznie – trzeba każdego dnia go pielęgnować – podejmować na nowo starania o niego.
Mamy w naszej parafii możliwość częstej adoracji Najświętszego Sakramentu. W kaplicy adoracji w naszym kościele trwa ona przez cały dzień – od zakończenia porannej Mszy świętej do rozpoczęcia wieczornej Eucharystii. Czy korzystamy z tego wielkiego daru? Myślę, że warto choćby na chwilę – przechodząc obok kościoła – wejść i „pobyć” z Chrystusem, który dla nasz stał się Chlebem, by zaczerpnąć siły do życia, by oddać Mu nasze radości, nasze smutki i cierpienia.
AZ

Informacje na stronie parafii we Wrocławiu.

Świadectwo z adoracji w Olsztynie
(archidiecezja warmińska)

Kochać, znaczy adorować
Biel ukryta w monstrancji. Hostia, która nie krzyczy, nie zwraca na siebie uwagi. Bóg, którego można wyrzucić, podeptać. Pan, który w milczeniu przemienia ludzkie życie. Modlitwa adoracyjna, a konkretnie adoracja Boga w Najświętszym Sakramencie, to dla wielu osób modlitwa trudna. Co najczęściej się z nią kojarzy? Zatłoczony kościół, w oddali wystawiony Najświętszy Sakrament, nudna litania. Sama przysypiałam regularnie, o ile wytrzymałam do końca. Jak spotkanie z kimś, kogo nie znamy, kogo nie widzimy, nie słyszymy, spotkanie nieciekawe – wszystko wtedy przeszkadza.
Pokonać nudę
Modlitwa adoracyjna jest jedną z najpiękniejszych modlitw – spotykasz się z Kimś, dla kogo jesteś najważniejszy – tylko dlatego, że jesteś. Bóg ukryty w małej, białej Hostii. Bóg, który wydał się cały w nasze ręce.
Jeśli modlitwa adoracyjna kojarzy nam się jedynie z krótkim wystawieniem Pana Jezusa w kościele i modlitwą różańcową w tle lub pospiesznie odmawianą litanią – to niewiele o niej wiemy.
Spotkanie z Bogiem nie jest normalne – wielki Bóg pokornie się nam oddaje, zna nasz lęk, obawy, zwątpienie, zmęczenie. Wie, ile przegraliśmy i straciliśmy. Kocha bezwarunkowo i bezinteresownie – to nie tylko jest dziwne, to nie pasuje do tego świata. [...]
Bóg przywracający godność
Jeden z księży z Towarzystwa Chrystusowego pracujący we Francji z byłymi prostytutkami opowiadał, że to one uczyły go, jak ważna jest adoracja Boga. W jaki sposób? Straciły wszystko – godność, wartość; czuły się zepchnięte na margines. W bieli Hostii odnajdywały swoją czystość, godność, piękno. Prostytutki uczące wiary i modlitwy, ze łzami wpatrujące się w Boga.
W każdym mieście każdego dnia adorowany jest Bóg. W przeróżny sposób – w ciszy i w śpiewie, przez ludzi w różnym wieku, przez pojedyncze osoby i wspólnoty. Ten Bóg, który wydaje się nam nieobecny, jest tak blisko, jak to tylko możliwe – na wyciągniecie ręki. Nie można tego zrozumieć.
Wiele wspólnot prowadzi modlitwę adoracyjną - połączoną z muzyką, pełną radości. Jeśli sypie się nasz świat, który tak dokładnie sami budowaliśmy – Bóg ukryty w Najświętszym Sakramencie czeka. Na adoracji możesz krzyczeć, płakać, milczeć. Możesz zamknąć się w małej kaplicy. Bóg, którego tak często ignorujemy i nie zauważamy – delikatnie przemienia nasze życie, uzdrawia. Uwierzyć, że to jest Bóg. [...]
Ze spotkań modlitewnych, które organizowałam, to Adoracja Najświętszego Sakramentu przyciągała najwięcej osób – nie zabawa, dyskusja. To głód Bożej Obecności, spotkania z Bogiem był największy. Przyciąga to osoby w różnym wieku, często zapracowane, zajęte. W spotkaniu z Bogiem w Najświętszym Sakramencie odnajdują nie tylko spokój, ale także to, że są kochane bezwarunkowo.
Panie, choćbyś mi wszystko zabrał – nie zabieraj mi tęsknoty za Tobą. Nie zabieraj pragnienia spotykania się z Tobą „twarzą w twarz”. Ty przypominasz mi, kim jestem. Ty przypominasz, że kochasz, czekasz. Ty uczysz kochania innych Twoją Miłością.
Anna Wysocka
Zobacz więcej: http://wiara.wm.pl/76401,Kochac-znaczy-adorowac.html

Świadectwo z FSM w Kalwarii Pacławskiej

Przez trzy ostatnie lata jeździłem z grupą znajomych na Franciszkańskie Spotkania Młodych w Kalwarii Pacławskiej [...]
Na Kalwarii jest kapliczka św. Rafała, blisko pola namiotowego i klasztoru. W tej kapliczce na każdym FSMie organizowana jest kaplica Wieczystej Adoracji. Wygląda to w ten sposób, że w środku kładziony jest dywanik, wykładzina, szykuje się jakąś ładną dekorację i pierwszego dnia wprowadza się tam Pana Jezusa. Przyjęło się, że przed drzwiami zostawia się buty i wchodzi się boso. Pamiętam, jak trzy lata temu przed wejściem był cytat z Księgi Wyjścia: "Zdejmij, Mojżeszu, sandały, bo ziemia, na której stoisz, jest święta".
Kaplica okazała się absolutnym hitem. Nieważne, czy do niej wchodziłem o 24 czy o 4 rano, zawsze było kilka osób, a czasem to nawet trudno było miejsce znaleźć. Jest to tak wspaniałe pogłębienie życia duchowego, że właściwie mógłbym nazwać to miejsce centrum Spotkań Młodych na Kalwarii Pacławskiej. Ze znajomymi wspólnie stwierdziliśmy, że zadziwiające jest to, że nie ma takich kaplic w każdej parafii, bo są one pomocą, balsamem dla duszy. Przychodzą tam zakonnicy i zakonnice, by odprawiać Liturgię Godzin, przychodzą ludzie z Pismem, przychodzą także po to by rozmawiać z Bogiem, słuchać czy kontemplować. Z własnego doświadczenia powiem, że te spotkania z Bogiem o lipcowym wschodzie słońca (czyli wcześnie ) czy wieczorem był dla mnie chwilami pełnego życia. Nawet, jeśli przychodziłem z jakimś problemem, wątpliwościami, to wiedziałem, że jestem we właściwym miejscu. Poza tym w tej kapliczce, podczas adoracji, dokonał się cud. Pewna zakonnica, która przyjechała na FSM, modliła się w nocy kontemplując Najświętszy Sakrament i doznała uzdrowienia ze swej poważnej choroby oczu.

Zobacz więcej:
http://www.golgotamlodych.fora.pl/co-byscie-chcieli,28/kaplica-wieczystej-adoracji-glos-z-zewnatrz,133.html

Świadectwo z adoracji brackiej w katowickiej parafii

W parafii Podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Katowicach od 10 lat istnieje Bractwo Adoracji Najświętszego Sakramentu. Przy okazji jubileuszu zostało wydane opracowanie świadectw wspólnoty, które zamieszczamy na stronie Być bliżej Boga.

Zobacz więcej:
http://www.parafiatd.archidiecezja.katowice.pl/bractwo-adoracji,i134.html